TEATR ŻYDOWSKI

 

2019, sierpień

ŚPIEWAK JAZZBANDU

Samson Raphaelson

reż. Wojciech Kościelniak

premiera 14 czerwca 2019

 Mamy oto Amerykę wczesnych lat 20-tych i Jackiego, syna kantora Rabinowitza, który jednak nie chce przejąć schody po ojcu i śpiewać w synagodze, bo jego pasją jest jazz. Kantor wygania syna z domu, po kilku latach, już jako niemal gwiazda, pojawia się Jackie ponownie w Nowym Jorku. Do czego spotkanie ojca z synem doprowadzi?

Czego się Wojciech Kościelniak tknie, zmienia się w złoto – czy to spektakl dyplomowy, czy wysokobudżetowy musical. I Śpiewak Jazzbandu w Żydowskim to złoto najczystsze. Historia Jacka jest po prostu świetnie napisana, wciąga, koi pociechą i „daje do myślenia” - o życiu, przemijaniu, o naszych wyborach i ich konsekwencjach, o cenie, jaką się płaci za bycie sobą, o starych i nowych czasach i o całej reszcie też. Uspokajam, jest to jednak spektakl rozrywkowy, z przebojową muzyką, znakomitym jej wykonaniem, fantastyczną choreografią, zrealizowany na wszystkich poziomach na najwyższym poziomie.

Koniecznie proszę iść, zobaczyć, posłuchać i dać się opowieści porwać.

 

2018, wrzesień

KIBICE

Michał Buszewicz, Sebastian Krysiak

reż. Michał Buszewicz

premiera 11 września 2017

Fama była, że kontrowersja, że głośne, że Żydzi i że kibice, że Legia wystosowała pismo, no więc wreszcie udało mi się tę zaległość nadrobić i na gościnnych deskach Studia Kibiców zobaczyć. Najwyraźniej jednak jest we mnie jakiś deficyt intelektualny bądź emocjonalny, bo wszystko to spłynęło po mnie jak po kaczce i właściwie zupełnie nie obeszło. Dylematy i traumy kibiców, nawet jeśli są to kibice żydowscy, nie były dla mnie ciekawe. I ani aktorom ani występującym (nie, nie – grającym) w spektaklu prawdziwym kibicom nie udało się mnie tymi sprawami mnie zająć. Pewnie dlatego, że na żadnym meczu nigdy nie byłem i się nie wybieram, że Żyleta to dla mnie bohaterka Księżniczki na opak wywróconej, i że dziki entuzjazm na trybunach stadionów z powodu bramki nieco mnie dziwi, gdyż to przecież zupełnie normalne, że na meczu piłkarskim strzela się gole. 

Utwierdzam się w przekonaniu, że teatr dokumentalny nie jest moją filiżanką herbaty, jak mawiają Anglicy, ale komplet był, widownia trochę podśpiewywała te melodie kibicowskie, brawa były, jednym się podobało, innym – nie. Normalnie.

 

2018, czerwiec

PROSZĘ BARDZO

na podst. A. Rottenberg – Jolanta Janiczak

reż. Wiktor Rubin

premiera 21 czerwca 2018

Zacznę od drobiazgu – było niedobrze słychać. To wina pustej ogromnej sali ekspozycyjnej Zachęty, która jest przeznaczona do oglądania artefaktów, a nie do bycia sceną teatralną. W którymś momencie odbijające się od pustych ścian słowa zaczęły męczyć, mimo że aktorzy mieli mikroporty. A może właśnie dlatego. Akustyka w teatrze to mój konik.

Tenże spektakl, czy też „wydarzenie teatralne” – jak napisano na stronie teatru – opiera się na pomyśle zagrania głównej bohaterki przez znakomitego aktora Teatru Studio - Tomasza Nosinskiego. To jednak nieco za mało na dwugodzinne przedstawienie. Choć życiorysem bohaterka mogła by obdzielić kilka osób, choć jest kobietą NAPRAWDĘ niezwykłą, charyzmatyczną, mądrą i dowcipną (jak wnioskuję z jej wypowiedzi), to spektakl odnalazłem momentami dość nużącym. Oczywiście, mało kto oczekuje linearności w opowieści teatralnej powstałej w XXI wieku, niemniej nie wiem, czy ta narracja nie była jednak zbyt pogmatwana, choć z uwagą (i – jak już wiemy - z trudem) starałem się słuchać co się do mnie mówi, to chwilami gubiłem się w identyfikowaniu poszczególnych postaci, przodków i bliskich naszej bohaterki, tudzież – jej samej. 

PS. Bigos już w tym sezonie był, kilka miesięcy wcześniej, 200 metrów dalej, na małej scenie Narodowego, w Ułanach. Cytat czy koincydencja?

 

2018, marzec - koprodukcja z Teatrem Polskim w Warszawie

KILKA OBCYCH SŁÓW PO POLSKU

Michał Buszewicz

reż. Anna Smolar

premiera 10 marca 2018

Myślę, że z rożnych powodów Teatr Polski był idealnym miejscem do wystawienia tego spektaklu. Choćby dlatego, że powstał we współpracy ŻYDOWSKIEGO i POLSKIEGO, że oboje patroni tych teatrów byli polskimi Żydami, że tuż obok, pod bramą Uniwersytetu, doszło do gorszących scen w marcu tegoż 1968 roku, w konsekwencji których to wydarzeń wiele tysięcy ludzi musiało wyjechać z naszego kraju na zawsze.

Michał Buszewicz napisał tekst m.in. na podstawie wywiadów przeprowadzonych z marcowymi emigrantami w Izraelu, w Stanach i w Szwecji, ale przedstawienie nie jest dokumentem. Widziałem w każdym razie na widowni ludzi głęboko poruszonych tym spektaklem, głównie starszych, mogących tamte czasy pamiętać, którzy zgotowali aktorom owacje na stojąco.

Poruszających było kilka scen - szukania dokumentów w ścianie, dybuka Idy Kamińskiej w jednej z aktorek, opowieść o Esterze i Robercie, ale… skróciłbym całość o pół godziny.

Przyznaję także, że poczucia winy spektakl we mnie nie wywołał (nie wiem, czy miał), jedynie – nie po raz pierwszy - smutną nieco refleksję o historii i jej kaprysach. I podobała mi się robota Pawła Sakowicza, którego choreografia – może nieco paradoksalnie – do tego przedstawienia bardzo pasuje.

 

2018, marzec

SPAKOWANI, CZYLI SKRÓCONA HISTORIA O TYM, KTO CZEGO NIE ZABRAŁ

Agata Duda Gracz

reż. Agata Duda Gracz

wydarzenie jednorazowe 8 marca 2018

Mamy oto Dworzec Gdański 50 lat temu. I już spakowani czekają na pociąg, z jednym tobołkiem, z jedną rzeczą, niekiedy dywanem, ławką, ze zdjęciami. Wyjeżdżają, ale jakby słowa „na zawsze” do nich nie docierały, cieszą się, że gdzieś tam w świecie wyjdą za mąż, że gdzieś powieszą pamiątkowe firanki, część chce zajmować miejsca w pociągu, gdzieś na peronie bryka niesforny chłopaczek, nie można znaleźć zagubionej babci.

Zatrzymana na scenie chwila tuż przed, z siedzącymi na walizkach ludźmi, którzy zostawili tu po sobie więcej niż mieli. Nie tylko mieszkania, których adresy padają na początku tego poruszającego spektaklu. Fantastyczna robota reżyserki, która w niełatwych plenerowych warunkach opanowała pracę kilkudziesięciu występujących w spektaklu aktorów, oraz akustyka, bo – co mnie zdziwiło – wszystko było idealnie niemal słyszalne.

O uroczystości poprzedzającej spektakl może lepiej nie napiszę nic. Następnym razem upewnię się, o której godzinie kończą się oficjałki i przyjdę od razu na spektakl. 

 

2017, grudzień

GOLEM

reż. Maja Kleczewska

premiera 2 grudnia 2017

Zobaczyłem na Golemie spacerującą po przestrzeni Magdę Koleśnik, chciałem się wylewnie przywitać, gdyż ją uwielbiam, a Magda jakoś chłodno zareagowała, bo – jak się okazało – była zajęta, bo grała, a mówiąc ściślej - była w tej przestrzeni cytatem z Dybuka, nieobecnym jednak w obsadzie (jak to z cytatami bywa). Byli też Sandra Korzeniak i Jan Dravnel z córką, a doniesiono mi, że dnia poprzedniego też byli i też z córką. Wydaje mi się, że i oni byli cytatem z Mojej Walki Michała Borczucha.

Z tego spektaklu część widzów wyszła niesłychanie poruszona, część wyszła po prostu, po zakończeniu albo w trakcie, a jeszcze inni zostawali całe sześć godzin, żeby im nie umknęło nic z wielopłaszczyznowej opowieści. Niektórzy robili zdjęcia i selfies a inni w skupieniu słuchali, wszystkie te zachowania i są dopuszczalne, i są jakby częścią tego przedstawienia. 

Zastanawiam się jednak, czy przejście obok tego spektaklu z obojętnością także było wpisane w jego byt.

Mam nadzieję, że tak, bo w ogóle mnie to nie ruszyło.  

 

2017, listopad

WIERA GRAN

Weronika Murek

reż. Jędrzej Piaskowski

premiera 24 listopada 2017

Faktycznie, życie Wiery Gran jest materiałem na niejeden film czy spektakl, traktujący nie tylko i niekoniecznie o naszej nicości wobec kaprysów historii. Ale żeby intencje twórców Wiery w Żydowskim pojąć, trzeba się najpierw ździebko przygotować. Ktoś, kto o artystce wie zgoła nic, może wyjść z teatru skonsternowany. Albo – zachwycony, jak mój, hm, Social Media Manager.

Bardzo zabawna jest scena, kiedy Wierze trochę się miesza i zapomina, że Mickiewicz pisał o kawie, nie o kakao. Pomysł i wykonanie zaiste świetne. A że scena owa stanowiła jedną z wielu niezupełnie ze sobą związanych, innymi słowy – dramaturgicznie jest to jakby teatr 2.0 – to inna sprawa.

Zupełnie nie moja to filiżanka herbaty, wolę mieszczańską Wierę w Kamienicy, acz zwróćmy uwagę, że piszący te słowa jest w wieku co najmniej wuja twórców. Niemniej wieczór dość udany - na premierze był tout le mond, wino i przekąski, a przy okazji dowiedziałem się, jak cudowną działalność prowadzi Klub Garnizonowy (który udziela gościny bezdomnemu Żydowskiemu), 

zaś szczególną mą uwagę zwrócił cykl „Żołnierze z pasją”. Mam blisko, będę wpadał, jeśli tylko czas pozwoli. 

 

2017, maj, koprodukcja z Teatrem Polskim w Poznaniu

MALOWANY PTAK

Łukasz Chotkowski na podstawie Jerzego Kosińskiego i in. 

reż. Maja Kleczewska

premiera 25 marca 2017

Może będę osamotniony w swoich odczuciach, ale zaryzykuję.

Wierciłem się na niewygodnym krześle i liczyłem minuty do końca. Nudno, i o co najmniej o godzinę za długo. Wyszedłem więc z ulgą, a nagromadzone w spektaklu obrzydliwości, okrucieństwa i okropieństwa, wzięte zarówno z literackiego pierwowzoru, jak i z innych źródeł, najzwyczajniej mnie zobojętniły. 

Poza tym -  nie szukam w teatrze publicystyki, ani bieżącej, ani historycznej. Irytuje, że na każdy argument (Polacy winni) reżyserka wraz z dramaturgiem od razu podawała kontrargument (niewinni, wojna była), więc dyskusja nie posunęła się do przodu ani o włos, a i sami autorzy wpadli w pułapkę przez siebie zastawioną – niezabierania głosu, czy też - relatywizowania. Kto zatem miał swoje zdanie w tej sprawie, przy nim został, kto nie miał, dowiedział się, że to nie jest wszystko takie proste. 

Co nie jest specjalnie odkrywczą konstatacją. Ożywiałem się tylko w momentach, kiedy na scenie pojawiała się Teresa Kwiatkowska. Jej rola to faktycznie majstersztyk.