WROCŁAWSKI TEATR WSPÓŁCZESNY

 

2024, maj

64. KALISKIE SPOTKANIA TEATRALNE

MŁODY MĘŻCZYZNA

Annie Ernaux

reż. Katarzyna Kalwat

premiera 16 września 2023

 

To rzecz stosunkowo odważna obyczajowo, która wszakże bez owej odwagi nie miałaby większego sensu. Oglądamy bowiem opowieść o – teatr pisze „intymnej” – ja zaryzykuję – erotycznej relacji dojrzałej kobiety, alter-ego autorki (Ewelina Paschke-Lowitz) z młodszym od niej o trzy dekady początkującym pisarzem A. (Dominik Smaruj).

Jednak ten spektakl wydał mi się przede wszystkim nie tyle historią skomplikowanego romansu, co opowieścią o łączliwości ludzi w (różne) relacje. O tym, czego szukamy w partnerze, a co zdarza nam się znaleźć, i o tym, że niekiedy znajdujemy coś zupełnie innego, niż szukaliśmy, i – że to może być wspaniałe doświadczenie. Jest także przejmującą opowieścią o przeszłości, o tym, że nasze doświadczenia zawsze są językiem, którym opisujemy teraźniejszość. Dotyczy to obojga naszych bohaterów, z których jedno sparzone toksycznym związkiem zakończonym aborcją - na nowy związek próbuje spojrzeć z pozycji siły i nadać mu swoją narrację, a drugie – nie jest w stanie (w każdym sensie) wyjechać z rodzinnej miejscowości. 

Może ten płomienny romans ze starszą kobietą jakoś wypchnie chłopaka z tej prowincji? A ona - może choć przez chwilę poczuje się pożądana jak nigdy przedtem,  i - szczęśliwa? Czy w ogóle mogła sobie pozwolić na zaangażowanie się w taką efemerydę? Czy ta relacja – ostatecznie jakoś ją zbudowała, wzbogaciła? A jeśli tak – czy to coś złego?

Spektakl jest wspaniale zagrany, przed obojgiem aktorów postawiono zadanie niesłychanie trudne zadanie (nie mam na myśli scen intymnych, może o tyle niełatwych, że oboje aktorzy byli do niedawna w relacji profesor-student) zbudowania bardzo wielowymiarowych postaci noszących jednak dokładnie namalowane maski; jej – „wyzwolonej dojrzałej”, jego – „bezczelnego, ale słodkiego”. I stworzyli te postaci fantastycznie, pozostawiając widzów (może lepiej powiedzieć w tym wypadku – obserwatorów?) w poczuciu, że w ich związku nic nie było tak bardzo oczywiste, jak się na początku wydawało.

Znakomita robota.  

 

2019, kwiecień, koprodukcja z Teatrem Kochanowskiego w Opolu, 39. Warszawskie Spotkana Teatralne

GROTOWSKI NON-FICTION

Krzysztof Szekalski oraz zespół

reż. Katarzyna Kalwat

premiera 8 grudnia 2018

Wyszedłem z przedstawienia bardzo niezadowolony gdyż program mnie okłamał. Miała być 1h45, a było o pół godziny dłużej. Ciekawe, bo w Opolu jest informacja o godzinie dwadzieścia. No niby nic, drobiazg, ale przecież ten spektakl (czy też projekt) też trochę o tym był, o szacunku dla widzów. Mamy oto siedmioro aktorów, którzy podejmują dyskusję o Jerzym Grotowskim, w moim spektaklu wdzięcznie i kompetentnie moderował całość Roman Pawłowski ale kiedy głos zabrali prelegenci, zacząłem się irytować, bo nie lubię teatru zajmującego się samym sobą, odniesienia do tu i teraz tudzież osobiste wycieczki były czytelne tylko dla wtajemniczonych. Takie - wiecie - powiedzonka, żarciki.

Jednak im więcej czasu mija od tego spektaklu, tym częściej doń wracam, bo olśniło mnie w którymś momencie, że to wcale nie jest rzecz o Grotowskim! Jego legenda, praca, życie, tak dokładnie analizowane przez teatrologów z całego świata - jest tylko pretekstem do zadania pytania, o to, czy nam w ogóle wolno grzebać (nomen omen) w życiu zmarłych, szczególne tych wielkich, jakie się z wnioskami z tych kwerend wiążą konsekwencje, i co te absurdalnie niekiedy szczegółowe wnioski dają nam wszystkim, w wypadku Grotowskiego – jego wyznawcom. No właśnie, co?

Pierwsza swoje ”wystąpienie” miała Monika Stanek, myślałem, że nie zdzierżę jej egzaltacji i wejdę z krzykiem na scenę (byłoby to zresztą pożądane part of the play). A jednak dziś – z upływem kilku dni - będę się upierał, że obok Eweliny Paszke-Lowitzsch, zagrała najlepszą rolę w tym dziwnym i niepokojącym przedstawieniu.