TEATR SŁOWACKIEGO W KRAKOWIE

 

2019, październik

WOJNA POLSKO-RUSKA POD FLAGĄ BIAŁO-CZERWONĄ

Dorota Masłowska

reż. Paweł Świątek

premiera 2 marca 2019

Fantastycznie, że publiczność warszawska może oglądać w ramach festiwalu Polska w IMCE starannie wybrane przez Jacka Cieślaka spektakle z całego kraju, myślę, że taka scena impresaryjna pokazujące spektakle powstałe poza stolicą miałaby przez cały sezon wierną widownię, taką, dla której Warszawskie Spotkania Teatralne to i za mało i za rzadko.

Niestety, podczas tego przebiegu Wojny było fatalnie słychać, to w IMCE sytuacja nierzadka. Wina być może nie leży po stronie akustyków, a - chyba niemożliwej do właściwego nagłośnienia pustej imkowej przestrzeni. W tych spektaklach, w których jest choć częściowo zamykająca przestrzeń scenografia aż tak wielkich problemów nie ma, ale kto widział Wojnę polsko-ruską wie, że w tym wypadku scenografia pomóc nie może. Wytężanie słuchu przez 90 minut jest czymś niesłychanie męczącym, korzystano z mikroportów, głos z głośników odbijał się o puste ściany i dudniąc wracał. Może trzeba było zrezygnować z tych mikroportów albo coś? Nie wiem.

Tyle dobrego z tego złego, że będę ponownie polował na WPRPFBC, odniosłem bowiem wrażenie, że aktorki niesłychanie pięknie bluzgają, bluzgi te wydały mi się poetyckie, wyrafinowane i dorodne. Chciałbym się nimi nacieszyć ponownie, bez żadnych już zakłóceń.

 
2019, wrzesień
TURNUS MIJA, A JA NICZYJA. OPERETKA SANATORYJNA

Iga Gańcarczyk, Daria Kubisiak

reż. Cezary Tomaszewski

premiera 12 kwietnia 2019 

Warto uprzedzić - spektakl ocieka seksem. Perwersyjnie i bez chwili spoczynku, wszak jesteśmy w sanatorium. Seks jest w słowie, niedopowiedzeniu, geście, spojrzeniu, kąpielach błotnych, badaniach lekarskich, w pieśniach, ariach i - w ich wykonaniach. Nie ma jednak w tym rozerotyzowaniu niczego perwersyjnego, przeciwnie, można zabrać do teatru młodzież, która być może zażenuje się pewną niedzisiejszością dzieła, ale za to dowie się, kim był prof. Dietl, za czasów którego świat był ździebko niż dziś ładniejszy, a rozrywano się nie Netflixem a operetkami, dziś prawie wymarłymi i wyśmiewanymi. Szczęśliwie Cezary Tomaszewski nie wyśmiewa a tylko troszkę dworuje sobie z tego oldskulowego gatunku i z jego wciąż obowiązkowej w sanatoriach obecności.

Widać, że aktorzy uwielbiają w tym spektaklu grać i wszystkie role są znakomite, tym razem nie mogłem oderwać oczu od p. Lidii Bogaczówny, której scenę - pełną seksu naturalnie - z p. Antonim Milancejem śpiewającym (jeszcze raz) arię z Ptasznika z Tyrolu dodałem do ulubionych, pewien jestem, że publiczność ciechocińska sceną ową byłaby mocno zgorszona!  Ergo, Operetkę obejrzałem z przyjemnością i wyszedłem z Imki w dobrym nastroju, zapewne dlatego, że to przedstawienie pełne nostalgii, a ja jestem nostalgiczny.

I pewnie dlatego, że zbliżające się nieuchronnie kuracje sanatoryjne nabrały dla mnie po tym spektaklu jakiegoś kuszącego blasku…

 

2018, grudzień, 11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

CZARNE PAPUGI

Alejandro Moreno Jashes, dram.Tomasz Śpiewak

reż. Michał Borczuch

premiera 16 czerwca 2018

Rzecz o schizofrenii, czy też mówiąc ściślej – o związku aktorstwa czy też w ogóle teatru z ową chorobą duszy – w każdym razie tak to też można odczytać, częściowo zrealizowana w krakowskim szpitalu psychiatrycznym, na projekcjach widzimy jedną z aktorek, która chce być do tego szpitala przyjęta, w ramach pracy nad ty projektem oczywiście, inna – wspomina swój tamże pobyt. Rzecz o mroku – mówił reżyser. Istotnie, mrok spowodował, że wyszedłem z MOS-iu wykończony, fizycznie i psychicznie. Ale jednak nie obojętny.

PS. Pod werdyktem Jury przyznającym Michałowi Grand Prix za reżyserię podpisuję się obiema rękami. Mam nadzieję, że to nie jest żaden niepokojący objaw…