Komuna Warszawa

 
2019, wrzesień
DOBRZE CI TEGO NIE OPOWIEM

Anna Karasińska
reż. Anna Karasińska

premiera 8 września 2019 

Zapowiadało się całkiem ciekawie, pierwszy monolog mnie w tę narrację wciągnął, nawet zachwycił pewną dezynwolturą, błyskotliwymi skojarzeniami związanymi z wojną, o której – zgodnie z tytułem – za pomocą teatru, performansu, czy w ogóle sztuki - trudno dobrze opowiedzieć, nawet jeśli coś z niej, z wojny, zostaje w naszych genach. Bo co to znaczy „dobrze opowiedzieć”? Zgodnie z podręcznikiem? Bazując na Czterech Pancernych (żart oczywiście) czy raczej - na traumie zgwałconej prababki? Pamięć i jej meandry to fajny temat dla teatru.

Niestety, kolejne części przedstawienia były słabsze, nie mam pewności, czy cokolwiek nowego z nich wynikało, wchodzenie głębiej w ów las nużyło i – kurczę – jakoś nie obchodziło. Spektakl jest krótki, trwa 50 minut, a gdyby usunąć zeń totalnie niekompatybilny utwór i pominąć dość długie pauzy, wyszłoby pewnie pół godziny.

Nic przeciwko temu nie mam, przeciwnie, można było przecież zobaczyć w KW znakomite 16-minutowe przedstawienia. Ten jednak ten zrobił wrażenie trochę jakby niedokończonego.
 

2018, grudzień, 11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

SPEKTAKL DLA TURYSTÓW

Wojciech Ziemilski

dram. Sodja Zupanc Lotker

reż. Wojciech Ziemilski

premiera 21 czerwca 2018

Chodzi o turystów zagranicznych, którzy przyjeżdżają do Polski i chcą się przed przyjazdem czegoś o naszym kraju dowiedzieć. I faktycznie, w ciągu godziny otrzymują dawkę solidnej wiedzy… Dawno nie widziałem tak uroczego i inteligentnego spektaklu, publiczność Boskiej Komedii była również wniebowzięta, szkoda, że pokazywano w Krakowie ten spektakl tylko raz, z powodu zainteresowania (i nikczemnej pojemności sceny kameralnej w Słowackim) przyszło mi obejrzeć ten spektakl nieledwie z perspektywy żyrandola, bo innych miejsc brakło. Jednak warto było.

Główną bohaterką – jak się na początku wydaje – jest Maria Stokłosa, bardzo utalentowana choreografka i tancerka. Choreografia przez nią stworzona jest punktem wyjścia do hm… narracji (modne słowo ostatnio), jakby właśnie takiej przewodnikowej pogawędki o tym, co Maria akurat robi na scenie, ale też – o tym, skąd pochodzi, kim jest, gdzie się uczyła, gdzie mieszka itd. I opowiadają nam o tym – po angielsku - aktorzy słoweńscy, czy to w tym wypadku ważne?

A czy istotne to, że Maria jest polską Żydówką? A ile w nas tego, co się zdarzyło przed laty w naszych rodzinach? Czy można uciec od historii? Czy trzeba? Czy wolno? Wreszcie - czy można przystępnie opisać choreografię? W ogóle – sztukę współczesną? Prawda, że o wszystkim? Ale z wdziękiem i - szczęśliwie – bez egzaltacji.

Wyobrażam sobie, że zebranie w jednym miejscu i czasie obojga aktorów z Ljubljany i niezwykle zapracowanej Marii Stokłosy, jest zaiste dużym wyzwaniem. Polujcie zatem.

 

2017, wrzesień

CEZARY IDZIE NA WOJNĘ

Cezary Tomaszewski

reż. Cezary Tomaszewski

premiera 8 lipca 2017

Wyszedłem z Komuny Warszawa nieco zdezorientowany, gdyż z tak ekscentryczną formą popularyzacji pieśni Moniuszki jeszcze się nie spotkałem. Mam w ogóle wrażenie, że nie do końca nie zrozumiałem, co Artysta miał na myśli (Tomaszewski, nie Moniuszko), niemniej ów spektakl, performans czy jakkolwiek nazwać tę opowieść – dosyć mi się podobał, gdyż było to dziwne, a ja lubię dziwny teatr. 

Idzie mniej więcej o to, że bohater sztuki - Cezary Tomaszewski - dostał wiele lat temu na komisji wojskowej kategorię E, czyli uznano go za niezdolnego do służby wojskowej, a on po latach chce się z różnych powodów od tej niesprawiedliwej decyzji odwołać. Michał Dembiński – jeden z aktorów i także świetny bas – czytał wykaz chorób, które kwalifikowały poborowych do poszczególnych kategorii zdrowia i lista owych chorób wzbudzała w publiczności lawiny śmiechu, czego również nie zrozumiałem, może dlatego, że większość widowni nie pamiętała wojskowych komisji lekarskich z tamtych czasów, a ja owszem, i może dlatego nie uznawałem tego za śmieszne, gdyż śmieszne to nie było. 

Więcej niuansów, nadpisań, metafor i asocjacji nie odnalazłem, ale to na pewno dlatego, że późno przyszedłem i miałem miejsce za pianinem.