TEATR WYBRZEŻE

 
2019, grudzień

TROJANKI

Eurypides

reż. Jan Klata

premiera 8 września 2018

Chyba byłem ostatnim, który Trojanek nie widział, dziękuję więc Boska Komedio. Nie, to nie był – mimo wszystko – miły wieczór w Łaźni Nowej, był to wieczór energochłonny, wykańczający, nieprzyjemnie angażujący, nie da się z Trojanek wyłączyć, tak jak (niestety) lekko wyłączyłem się z Chłopca w Starym.

Hekabe traci podczas oblężenia Troi po kolei swoje dzieci, przypomnę – dziewiętnaścioro, jest upokorzona musząc służyć Odyseuszowi, ale co najgorsze – będzie żyła, Grecy nie dają prawa umrzeć,  co w jej wypadku jest wyrokiem ostatecznym. Rozpacz Hekabe została zagrana przez Dorotę Kolak tak, że… Chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że to spektakl polityczny, owszem, o zemście i barbarzyństwie, ale przede wszystkim o wojnie, w której bez względu na wygranych, nie wygrywa nikt. O wojnie, która zawsze jest domeną mężczyzn, a może lepiej powiedzieć – dużych chłopców, którzy mogą w niej pokazać swoje zabawki, nie bez powodu przecież Odys ciągnie drewnianego konika.

A co potem, po tej wojnie, gdy ofiary zostały złożone, zgwałcone, dzieci zabite z powodu rodziców, itd.? Ano – nic dalej, życie w Troi toczy się dalej, aktorzy wychodzą, kłaniają się, oklaski na stojąco… 

A nie, jeszcze jest niespodzianka, Helena (Katarzyna Figura) wie, jak pogodzić się z Menelaosem, będzie jednak happy end.

Będzie?

 

2019, sierpień

ŚMIERĆ KOMIWOJAŻERA

Arthur Miller

reż. Radek Stępień

premiera 2 marca 2019 

Kto się spodziewa miażdżącej krytyki żarłocznego kapitalizmu, nieco może się rozczarować. Historia Willy’ego Lomana (wspaniały Mirosław Baka) bowiem jest jedynie, może - na szczęście, punktem wyjścia do rozpaczliwie współczesnej opowieści o najzwyklejszych ludziach, którzy co prawda się kochają, ale się nie lubią. Nie chciałbym psychologizować, żeby Czytelnik nie miał absmaku, ale przyjrzyjmy się tej rodzinie. Ukochany synek Biff (świetna rola Piotra Biedronia) nie realizuje ambicji taty, Happy (Piotr Chys) – i nie kochany, do tego dziwkarz i kłamca, matka go nie lubi. Ale go kocha. Willy, co prawda (może deklaratywnie - ale jednak) robi dla rodziny wszystko, ale lubi tylko towarzystwo cieni – ojca i brata. Jedyny w tym układzie, który Willy’ego nie kocha co prawda, ale lubi – to Charley. Może właśnie dlatego tak bardzo potrzebną pomoc od niego Willy odrzuca.

To jest także rzecz o ludziach, którzy nie mają nic do powiedzenia, nic sobą nie reprezentują, są szarzy, niezbyt ciekawi, zwykli. Tacy jak Willy. Ale w tej jego zwykłości byłby heroizm, byłaby pasja, ona zasługiwałaby na szacunek świata, gdyby nie fakt, że dla Willy’ego zwykłość jest nie do przyjęcia, nie dopuszcza do siebie myśli, że jego dzieci mogą nie mieć wielkich ambicji, że chcą wieść zwykle szare – pewnie znacznie szczęśliwsze od niego - życie, choć przecież do życia w lepszym świecie obu chłopaków z ogromnym przecież wysiłkiem przygotował.

PS. Dziękuję Teatrowi Wybrzeże za treść komunikatu wygłaszanego przez spektaklem. Oczywiście, że nic bardziej nie wyprowadza z równowagi jak brzęczący i świecący niewyłączony telefon. I istotnie, w Aptece ani świeciło ani brzęczało, obejrzałem to znakomite przedstawienie bez najmniejszych zakłóceń.