TEATR RAMPA

 

2022, listopad, w koprodukcji z Teatrem Malabar Hotel

W GROBIE SIĘ NIE MIEŚCI. FARSA WAMPIRYCZNA

Tod Sweeney

reż. Marcin Bartnikowski

premiera 29 października 2022


To jest fajny spektakl, ale dość długą chwilę trwało, zanim się w nim względnie wygodnie umościłem. Nie dlatego, że nudny czy hermetyczny, przeciwnie, ale twórcy w bardzo wyrafinowany sposób bawią się tu i konwencją i formą, w pewnej chwili można się pogubić między tym, co jest naprawdę (czyli zagrane), co jest napisanym tekstem, a tym, co zostało zaimprowizowane, powstałe na bieżąco, ORAZ tym, kiedy twórcy w ogóle wychodzą z powyżej zarysowanych ram, i – czy w tym wypadku jest to w ogóle możliwe? Niezbyt jasny wywód? To zapraszam do Rampy, zrozumiecie, co mam na myśli.

Fabuła tego spektaklu jest stosunkowo absurdalna, mamy Debetów którzy z powodu… tak! debetu – musza się wyprowadzić na wygwizdów, a w ich nowym domu straszy. Czy łowca wampirów wygoni zjawy z ich lokum? A jak Debetowie zachowają się wodzeni na pokuszenie przez nieczyste i nieetyczne siły?

Ergo, mamy oto spektakl bardzo malabarowy, z mnóstwem dziejstwa na scenie, z fantastycznie wplecionymi elementami teatru lalkowego czy też teatru formy – jak kto woli, oraz – z publicznością w jednej z ról, uprzedzam zatem, że wampiry mogą czegoś od was chcieć!

 
2022, październik
DEPESZE
reż. Marta Zalewska
premiera 22 października 2022

Depeche Mode to muzyka mojego życia, więc za podniesienie ręki na tę nieledwie świętość skłonny 
jestem karać srodze. Więc szedłem nastawiony dość bojowo, gdy tymczasem… wyszedłem w najwyższym stopniu zachwycony.
Był to popis fantastycznego talentu dwojga artystów,  niesłychanej muzykalności i wyobraźni, było to wyznanie miłości do DM, do tej  fenomenalnie brzmiącej i bezczelnie wręcz odpornej na upływ czasu muzyki.  Aranżacje Marty Zalewskiej są może i nieoczywiste (nie mamy przecież w tym recitalu do czynienia z kopią DM), ale i tak, jak chyba każdy na widowni, poznałem po pierwszych nutkach Freelove, Shake The Disease czy People Are People.
Kameralna sala Klubu Tragediowego wypełniona (naturalnie sztucznym) dymem byłaby idealnym miejscem na koncert raczej Sade lub Simply Red, Depesze i ich muzyka kojarzą się z większymi przestrzeniami. I faktycznie, Marta Zalewska i Marcin Januszkiewicz (na pierwszy rzut oka wyglądający zupełnie jak duet Yazoo) roznieśli energią swojego występu tę niewielką rampową przestrzeń nieledwie w pyłek, ku uciesze - wzruszonej coraz bardziej  z każdym zagranym utworem -  publiczności.
Koniecznie.
 
2022, październik, koprodukcja z Teatrem Łaźnia Nowa
CZARNY PAPIEŻ
Gabriel Michalik, Michał Walczak
reż. Michał Walczak
premiera 28 października 2022

Trochę schizofreniczna sytuacja – dziś bowiem będę dość dobrze pisać o spektaklu, do którego mam uwag niemało…
Najpierw plusy - mamy fantastycznego Andrzeja Konopkę, który przez prawie dwie godziny mocno trzyma widownię za twarz i robi z nią (widownią, nie twarzą) co tylko chce, cóż, mamy wszak do czynienia z Kaszpirowskim, który miał zdolność wprowadzania widzów w trans, zresztą – proszę się nie śmiać, ongiś półgodzinny seans z odbiornikiem pomógł mi na nieznośną migrenę. Mamy więc wyprawę w czasie do lat 90-tych, które były co prawda nieco pastewne w swojej estetyce, ale piszący te słowa był o 30 lat młodszy, więc siłą rzeczy ów paździerz wspomina zupełnie ciepło. Ogólnie - mamy dużo dziejstwa na scenie i poza nią, Czarny papież jest widowiskiem co się zowie, do tego Andrzej Konopka ma dużą lekkość wchodzenia w konstruktywną interakcję z publicznością, która to publiczność jest równorzędnym bohaterem tego spektaklu…
… czego zresztą wprost nie znoszę. Chowałem się w sobie i kuliłem, żeby tylko Kaszpirowski mnie do żadnego zadania nie wywołał (zdaje się, że mój niemy krzyk był słyszany, dziękuję), odczuwam głęboką idiosynkrazję do obściskiwania się z nieznanym mi sąsiadem - współwidzem, nawet jeśli ów akt miałby mnie oczyścić. Zatem na płynący ze sceny apel o bliskość cielesną zacząłem się rozpaczliwie rozglądać za najbliższym wyjściem. A tak bardziej serio (choć to BYŁO serio) wycieczki osobiste w kierunku dyrektorów stołecznych scen wydały mi się żartami dość hermetycznymi, zaś w kierunku TVP – efekciarstwem i jednak pójściem na łatwiznę.
Wracając do publiczności – widzowie wywołani przez Andrzeja Konopkę odnaleźli się w tej konwencji bez zarzutu, zastanawiam się jednak, co byłoby, gdyby któryś z nich (do czego ma święte prawo) zaproponował, żeby – powiedzmy – zostawić go w spokoju? Jestem pewien, że i na taką okoliczność Kaszpirowski jest przygotowany, ale w imieniu socjopatycznych widzów prosiłbym Rampę i pozostałe teatry nie tylko o informację, że na scenie palone są papierosy i używane światła stroboskopowe, ale i że na scenę wywoływana jest publiczność.
Słowem - jeśli lubicie „inkluzywne” widowiska – to warto się do Rampy wybrać, ta jazda bowiem jest naprawdę bez trzymanki. Ja nie przepadam, ale - jako się rzekło - po długiej dyskusji przyznaje notę jednak dosyć wysoką.  
 
2022, wrzesień
JESTEM TU
Joanna Górniak, Maria Marcinkiewicz-Górna
reż. Joanna Górniak, Anna Sandowicz
premiera 1 września 2022

Dla odmiany – musical stworzony przez amatorów w Rampie. Rzecz powstała jako efekt warsztatów musicalowych, w których brali udział mieszkańcy Targówka (targówekczczanie?!), od dzieciaków po seniorów. I wszystkich sześćdziesięcioro uczestników tego projektu aktorów widzimy na scenie, rozmach przedsięwzięcia wart jest i zauważenia i docenienia.

No dobrze, może do niektórych scen dialogowych można byłoby mieć drobne uwagi, może nie wszyscy aktorzy śpiewali idealnie czysto, ale - obejrzałem ten spektakl z dużą przyjemnością, było w nim coś szlachetnego, coś bardzo uczciwego, była pasja, była radość z bycia na scenie. I to się udzielało! Mamy ciekawe nieprzekombinowane libretto, takie – „wzięte z życia”, o szkole, o trudach dojrzewania, o korporacjach i urokach pracy w nich, o nieporozumieniach w rodzinie, o marzeniach małych i dużych, słowem - o najzwyklejszej codzienności. 
Całość została opowiedziana żywym językiem oraz dobrze zaśpiewana, z kilkoma potencjalnymi hitami i świetną muzyką na żywo, do tego efektowny fina.
Wcale mnie nie dziwi, że wszystkie trzy przebiegi szły przy kompletach.