TEATR MUZYCZNY ROMA

 

2022, listopad

TUWIM DLA DOROSŁYCH

Julian Tuwim, opr. J.Satanowski

reż. Jerzy Satanowski

premiera 15 stycznia 2011


Uspokajam, świntuszenia na scenie nie ma, chyba że za nieprzyzwoity uznamy przesłodki skądinąd wiersz o miejscowej idiotce z lokalnym kretynem. Więc „dla dorosłych” w tytule potraktujmy jako marketing. Zresztą, marketing niepotrzebny, od 11 lat spektakl gromadzi komplety, podsłuchałem w foyer, że część publiczności widziała to przedstawienie po raz n-ty, „mój” przebieg był pierwszym pokazanym po aż trzyletniej przerwie, miejsce nieżyjącego już niestety Jana Jangi Tomaszewskiego zajął Wojciech Wysocki, który zagrał wprost olśniewająco – choć jak słyszałem w antrakcie – JEDNAK inaczej niż poprzednik. Tak wierna widownia to prawdziwy skarb.

Podobało mi się także dlatego, że rzecz dzieje się częściowo w moim naturalnym środowisku, czyli w radiu, za interpretację Ptasiego Radia Annie Sroce-Hryń wręczam prywatnego Oscara, podobnie jak za Grande Valse Brillante (z Jackiem Bończykiem), który to walc w ich wykonaniu tak bardzo się różni od interpretacji Ewy Demarczyk, a jednak od której nie uciekają bo i uciec niepodobna.


I tak na marginesie. Było w tym spektaklu coś tak bardzo niedzisiejszego, coś niesłychanie szlachetnego, coś – powiedziałbym czułego. Tak, jakby każda zeń minuta była przez cały zespół starannie przygotowana z myślą tylko o jednym – o widzu.

 

2021, lipiec

WAITRESS

Jessie Nelson, muz. i teksty piosenek Sarah Bareilles

tłum. Michał Wojnarowski

reż. Wojciech Kępczyński

premiera 30 maja 2021

Historia jest dość banalna – oto poznajemy Jenny, kelnerkę z amerykańskiej prowincji.

Jenny jest miłą, prostą dziewczyną, która świetnie piecze (to zresztą w pewnym momencie będzie jej wielki atut), ma męża przemocowca, właściwie niedojrzałego zupełnie chłopca, od którego nie potrafi (a i nie ma dokąd) odejść. Na szczęście może liczyć na wsparcie przyjaciółek i nowego w mieście doktora, z którym nawiąże stosunkowo niewinny romans. Na świat przychodzi córka Jenny (dość konserwatywnie ojcem będzie mąż), i to nie jedyne trzęsienie ziemi w życiu dziewczyny…

Nie znam się na musicalach, więc napiszę jedynie, że zupełnie dobrze się bawiłem, że ta opowieść w którymś momencie mnie wciągnęła, że muzyka jest przebojowa, a teksty do piosenek zostały przełożone z wdziękiem i szacunkiem do polszczyzny. Całość pokazano z rozmachem i jak to w Romie - z fantastycznie dopracowaną choreografię, a słuchając śpiewu aktorów nie można mieć wątpliwości, że są do tego zadania znakomicie przygotowani technicznie oraz obdarzeni stosownymi talentami.

Troszkę mniej natomiast podobał mi się cudzysłów, w jaki wzięto całą opowieść (wydał mi się zbyt wielki), a w scenach dramatycznych odnalazłem nieco przestrzeni do pewnych udoskonaleń, choć – zaznaczę - kilka scen było naprawdę zachwycających.

1544 wystawień na Broadwayu dowodzi, że widz potrzebuje historii z happy-endem. I - że wypieki z powodzeniem mogą być bohaterami hollywoodzkich produkcji. Sic.