SCENA WSPÓŁCZESNA

 

2022, marzec, Teatrzyk Gędźba

PIERWSZY MOKOTOWSKI MIĘDZYNARODOWY KONKURS CHOPINOWSKI DLA LUDZI BEZ TALENTU

Wojciech Solarz, Maciej Makowski

reż. Maciej Makowski i Wojciech Solarz


Jak powszechnie wiadomo mokotowianie słyną z braku talentów, szczególnie zaś - talentów muzycznych. Dlaczegóż by zatem nie zorganizować specjalnie dla nich alternatywnego konkursu Chopinowskiego? I oto mamy zacne zaiste jury – Martę Argerich, Jerzego Maksymiuka i Zenona Martyniuka, który – jak można się domyślić – jest jurorem najliberalniejszym. No i mamy rozmaitych uczestników, istotnie łączy ich brak talentu, może poza jednym wyjątkiem, ale nie będę Wam psuć tej niespodzianki.

Mamy też jakby wydarzenia towarzyszące, wśród nich specjalne wydanie Familiady, nie mam pewności, czy Karol Strasburger gra siebie równie dobrze jak zrobił to Maciej Makowski, ten skecz jest majstersztykiem. Kolejna perełka to list od sponsora Konkursu ze Stalowej (oczywiście) Woli czytany przez Roberta T. Majewskiego, jestem pewien, że gdyby p. Robert czytał nam książkę telefoniczną, byłoby nie mniej zabawnie.

Spędziłem na Bruna beztroskie dwie godziny, było to zwiewne, inteligentne, zabawne i fantastycznie zagrane. No dobrze - może z dwóch skeczy bym zrezygnował, może zarządziłbym antrakt na winko, ale i tak było byczo.

 

2021, wrzesień

DZIEŁA WSZYSTKIE SZEKSPIRA (W NIECO SKRÓCONEJ WERSJI)

Adam Long, Daniel Singer, Jess Winfield

reż. tłum. i adapt. Włodzimierz Kaczkowski

Z radością odnotowałem niedawne objawienie się w bloku obok sceny teatralnej i – czym prędzej wpadłem do sąsiadów w odwiedziny. Było miło, choć nie będę ukrywał – wielkim fanem tego tekstu nie jestem, znów nie umiałem się pozbyć wrażenia, że rzecz jest nieco efekciarska, a od aktorów wymaga głównie sprawności, nie zaś talentu. Nie wspominając, że wprost nie cierpię przedstawień angażujących publiczność, szczęśliwie nie zostałem wywołany, najwyraźniej musiałem zrobić bardzo groźną minę.

Mamy oto zabawę Szekspirem, dziełami PRAWIE wszystkimi, brakuje bowiem Snu Nocy Letniej, ale za to Hamlet zajmuje aż trzecią część spektaklu. Nie w braku czy w obecności jednak kwestia, ani - nie w proporcjach. Bowiem najlepsze w tym przedstawieniu wydały mi się dopisane monologi aktorów o ich pracy – i w ogóle i - nad tym tytułem. Są błyskotliwe i zabawne, ale jeśli tak się wsłuchać – to jednak dostajemy garść dość gorzkich refleksji o pięknym, ale okrutnym zawodzie aktora. O czekaniu na telefon z propozycją, o urodzie grania na prowincji, o próbie znalezienia swojego miejsca na świecie, w czym pomóc może (albo zaszkodzić) na przykład nazwisko, zwracam Waszą uwagę na stad-up p. Kamila Wodki.

Ten spektakl w repertuarze Sceny Współczesnej jest od lat, obecnie grany jest w dwóch obsadach, „starszej” i „młodszej”, i zapewne traktuje o czymś troszkę innym w każdym z przypadków. Widziałem w akcji obsadę młodszą, panowie są świetni, widać, jak dużo włożyli pracy w ten spektakl i to właściwie jest moja jedyna uwaga - zabrakło może odrobiny pewnej takiej dezynwoltury, ale rozumiem też „pełną gotowość”, bowiem tego wieczoru przedstawienie było rejestrowane.