PODSUMOWANIE SEZONU 2017/2018

Teatry albo się złoszczą albo mają bekę, jak NieWiadomoKto robi tworzy podsumowania. Słusznie, nie robi się podsumowań bezkarnie. Ale jednak zaryzykuję, tak dla siebie bardziej, żeby o tych fantastycznych chwilach w teatrze nie zapomnieć.

5. Ex aequo

V. Rudan – MURZYNI WE FLORENCJI (Teatr Nowy Proxima w Krakowie), reż. I. Kempa, bo – Elżbieta Karkoszka, bo Anna Tomaszewska i bo Martyna Krzysztofik

Per Olof Enquist – TWÓRCY OBRAZÓW (Teatr Narodowy), reż. A. Urbański, bo – Anna Seniuk

4. I. Karpowicz – OŚCI (Teatr Soho), reż. P. Miśkiewicz, bo – całokształt

3. Ex aequo

C. McPherson – ST. NICHOLAS (Dzika Strona Wisły i in.), reż. W. Kuśmider, bo – aktor i tekst

S. Baral – ZAPISKI Z WYGANIA (Teatr Polonia), reż. M. Umer, bo – aktorka i tekst (mimo finału)

2. A. Czechow – TRZY SIOSTRY (Teatr Osterwy w Lublinie), reż. J. Piaskowski, bo – właśnie o to w tym wszystkim chodzi

1. H. Levin – WYJEŻDŻAMY (Nowy Teatr w Warszawie), reż. K. Warlikowski, bo – zostajemy. Brawo!

Dobrych wakacji i wesołego nowego sezonu!

 

Miejsce 5. ex aequo

2017, wrzesień

TWÓRCY OBRAZÓW

Per Olov Enquist

reż. Artur Urbański

Premiera 17 września 2017

Mamy oto atelier, w którym powstaje film na podstawie powieści Selmy Lagerlof (wspaniała Anna Seniuk). Przed obejrzeniem fragmentów filmu uznana pisarka i noblistka poznaje młodą, bezczelną, nieco wulgarną aktorkę Torę Teje (świetny debiut Marty Wągrockiej w TN), z którą wdaje się w niewinną na początku rozmowę. Do czego to spotkanie dwóch kobiet doprowadzi?

Może nie będę pisał, o czym jest to przedstawienie, bo dla każdego ono będzie trochę o czym innym. Najbardziej jednak chyba o tym, że dzieciństwo zostaje z nami na całe życie i że wspominamy je takim, jakim być powinno, a nie – takim jak było. Ale też o tym, że mamy prawo nie wybaczać. I o rażącej niesprawiedliwości, jaka dotknęła małego Judasza. 

Poruszający, mądry i świetnie zagrany spektakl, siedziałem wpatrzony i wsłuchany w Annę Seniuk, która w Twórcach Obrazów zagrała rolę po prostu - wielką.

Znakomity początek sezonu w Narodowym i bardzo wysoko postawiona poprzeczka przed kolejnymi premierami. 

 

Miejsce 5. ex aequo

2018, maj

MURZYNI WE FLORENCJI

Vedrana Rudan

reż. Iwona Kempa

premiera 4 listopada 2017

Gdyby istniała taka informacja telefoniczna, nawet płatna, zadzwoniłbym i spytał, dlaczego takie spektakle powstają w Krakowie, a w Warszawie nie? TAKIE spektakle.

Nie będę może powtarzał zachwytów nad Murzynami, przedstawienie jest po prostu znakomite, patrzyłem i słuchałem jak w narkozie. Wspaniałe aktorstwo, świetny choć niesłychanie mocny i dość wulgarny tekst, rewelacyjna reżyseria. Można? Można. Murzyni bez wątpienia zamknęli tegoroczne WST z ogromnym hukiem, obok Friedmanów i Wesela to w mojej ocenie najlepszy spektakl Spotkań. (Ojej, wszystkie wymienione są z Krakowa, przypadek?)

No więc mamy historię opowiadaną z perspektywy płodów. Sic! - w tych rolach cudownie bawiący się swoimi postaciami Juliusz Chrząstowski i Sławomir Maciejewski. Historię pewnej chorwackiej wielopokoleniowej rodziny, która mówiąc w pewnym skrócie nie do końca jest w stanie się ze sobą komunikować. Szczególnie trudne jest w tej rodzinie porozumienie babci, matki i córki, ale – jak wiemy – relacja matek z córkami to najgłębszy z oceanów (Coelho? Albo ktoś taki, ale trafne). Jest jeszcze tata, nie mogący się pozbierać po wojnie i syn, który wrócił z Ameryki z tęsknoty za chorwackimi zachodami słońca. No i syn zaczyna pisać o swojej rodzinie książkę. Ile w niej będzie fikcji, a ile prawdy? I w ogóle - co jest tą prawdą? 

Fenomenalny, wieloznaczny i niepokojąco wciągający spektakl o kobietach i o całej reszcie, z wielkimi rolami Elżbiety Karkoszki, Anny Tomaszewskiej i Martyny Krzysztofik. Wielkie brawa!