PODSUMOWANIE SEZONU 2017/2018

 

Miejsce 5. ex aequo

2018, maj

MURZYNI WE FLORENCJI

Vedrana Rudan

reż. Iwona Kempa

premiera 4 listopada 2017

Gdyby istniała taka informacja telefoniczna, nawet płatna, zadzwoniłbym i spytał, dlaczego takie spektakle powstają w Krakowie, a w Warszawie nie? TAKIE spektakle.

Nie będę może powtarzał zachwytów nad Murzynami, przedstawienie jest po prostu znakomite, patrzyłem i słuchałem jak w narkozie. Wspaniałe aktorstwo, świetny choć niesłychanie mocny i dość wulgarny tekst, rewelacyjna reżyseria. Można? Można. Murzyni bez wątpienia zamknęli tegoroczne WST z ogromnym hukiem, obok Friedmanów i Wesela to w mojej ocenie najlepszy spektakl Spotkań. (Ojej, wszystkie wymienione są z Krakowa, przypadek?)

No więc mamy historię opowiadaną z perspektywy płodów. Sic! - w tych rolach cudownie bawiący się swoimi postaciami Juliusz Chrząstowski i Sławomir Maciejewski. Historię pewnej chorwackiej wielopokoleniowej rodziny, która mówiąc w pewnym skrócie nie do końca jest w stanie się ze sobą komunikować. Szczególnie trudne jest w tej rodzinie porozumienie babci, matki i córki, ale – jak wiemy – relacja matek z córkami to najgłębszy z oceanów (Coelho? Albo ktoś taki, ale trafne). Jest jeszcze tata, nie mogący się pozbierać po wojnie i syn, który wrócił z Ameryki z tęsknoty za chorwackimi zachodami słońca. No i syn zaczyna pisać o swojej rodzinie książkę. Ile w niej będzie fikcji, a ile prawdy? I w ogóle - co jest tą prawdą? 

Fenomenalny, wieloznaczny i niepokojąco wciągający spektakl o kobietach i o całej reszcie, z wielkimi rolami Elżbiety Karkoszki, Anny Tomaszewskiej i Martyny Krzysztofik. Wielkie brawa!