Podsumowanie sezonu 2016/2017


Zestawienia są super.

Postanowiłem więc  ułożyć listę dziesięciu przedstawień, które zrobiły na mnie największe wrażenie w mijającym sezonie. W ogóle to miejsca od drugiego do piątego właściwie ex-aequo, ale zwycięzca może być tylko jeden.

Pani Doroto, pani biegnie!

 

Miejsce 10.

Teatr Powszechny w Warszawie

CHŁOPI

Władysław Stanisław Reymont

reż. Krzysztof Garbaczewski

premiera 13 maja 2017

Ponieważ po raz pierwszy reżyser przemówił do mnie językiem, który zrozumiałem, uznaję tym samym Chłopów za najlepsze przedstawienie Krzysztofa Garbaczewskiego, jakie widziałem. I w ogóle –  za jedno z bardziej bezczelnych (to komplement) – w tym sezonie. To, co się dzieje na scenie, jest i oburzające, i zachwycające, i piękne i teatralne i nieteatralne jednocześnie, mądre i szalone, ale przede wszystkim – rewelacyjnie zagrane. Pawłowi Łysakowi każda scena w kraju może takiego zespołu pozazdrościć. Nieprawdopodobnie namiętna, świadoma swojej kobiecości Jagna (znakomita Magda Koleśnik), cudowna Julia Wyszyńska jako Hanka, swoim emploi (czy to dobre słowo w tym wypadku?) wywołująca nieledwie salwy śmiechu na widowni. Klara Bielawka jako Józka świetna i chyba bardzo ze swoją postacią zaprzyjaźniona, w ogóle ten spektakl należy do kobiet, w końcu o nich jest… W roli Antka – Mateusz Łasowski, rozerotyzowujący w Lipcach wszelkie niewiasty, wreszcie grający dorosłego faceta, znającego swoją wartość. Świetne także epizody, Andrzej Kłak jako krowa niezwykle… przekonujący?

Od razu mówię – niech się licealiści nie nastawiają, że przyjdą, obejrzą i nie trzeba będzie czytać, raczej panie polonistki będą Waszymi opowieściami z Lipiec zgorszone, bo choć Garbaczewski Reymonta ze sceny nie wykluczył, to jednak przedstawienie jest owocem pewnego romansu intelektualnego z arcydziełem naszego noblisty. A propos romansu – scena miłosna Jagny z Antkiem – tak po prostu, po ludzku – piękna. 

W ogóle całe przedstawienie jest pewnego rodzaju zabawą i kpinką z konwencji i możliwości teatru, ale też (a może i przede wszystkim) hołdem złożonym Reymontowi za tę czterotomową powieść wszech czasów, tak i dzisiaj zdumiewająco współczesną.

Siurpryza, a juści!