2016, październik

SIÓDEMKA

Ziemowit Szczerek

reż. Remigiusz Brzyk

premiera kwiecień 2016

Pani Ewa zaprosiła, więc do Sosnowca się wybrałem, spektakl teatralny to wszak świetna okazja, żeby ruszyć tyłek z Warszawy. I od razu niespodzianka - w Teatrze Zagłębie wieczorne spektakle zaczynają się o 18. W stolicy nie do pomyślenia, prawda?

O Siódemce słyszałem dużo dobrego, ciekawość zżerała…

Po pierwsze – śmialiśmy się z P. w zupełnie innych momentach, niż śmiała się pozostała sosnowiecka publiczność. Zaniepokoiło to mnie, nie jesteśmy wszak aż tak różni, żeby co innego nas śmieszyło. A może?

Po drugie – młodzież za mną w rzędzie była za młoda, a ja za stary, żeby zrozumieć wszystkie odniesienia w spektaklu. Zdaje się, że Siódemkę w całości i bez pytań zrozumieją tylko cca trzydziestolatkowie. To nie zarzut, tak jest i już.

Po trzecie – dostaje się w Siódemce Iłży, Jędrzejowowi i Radomiowi. Rozczula scena z młodym Litwinem, który miał zamek w Iłży na pocztówce i koniecznie chciał go zobaczyć. Słodkie. I jakieś takie freudowsko prawdziwe.

Po czwarte – dostaje się również barowi Sarmacja (chrzciny, wesela itd.) . Spadają ulotki Sarmacji z balkonu, nie skorzystałem z kryminalności jego architektury, bo wracałem nie siódemką a gierkówką, ta z góralskich chat krytych słomą słynie.

Po piąte – twist z napaścią Rosjan – fantastyczny. Na pasku w TV pojawi się, że broni się Gołdap, ale i zniszczenie Radomia z lotniskiem i zakładami tytoniowymi niewykluczone przecież. Nie mam pewności, czy pojawi się Wilq i nas ocali.

Po szóste – dajmy już spokój Radomiowi.

Po siódme – świetny spektakl, z paradoksalnie bardzo patriotycznym wydźwiękiem. Bo może i syf w tym kraju, i drogi ch…we, wzdłuż nich krzyże po motocyklistach, może i w Iłży smutno, ale to wszystko NASZE, a my – z sercem na dłoni oddamy przypadkowemu gościowi siebie samych i auto nasze, gdyż kupimy sobie i tak następne, złotsze.