Teatr Współczesny w Warszawie

 

2018, listopad

NIM ODLECI

Florian Zeller

reż. Maciej Englert

premiera 17 listopada 2018

Mamy oto dom i małżeństwo (fantastyczni Marta Lipińska i Krzysztof Kowalewski) mające dwie dorosłe córki (Monika Krzywkowska i Barbara Wypych). Zjawiają się one w tymże domu rodzinnym, żeby… No właśnie, po co? I do kogo tak naprawdę przyjeżdżają? I czy w ogóle potrzebnie? A jaką rolę w tej opowieści odegra „stara znajoma”? I kim ona jest? Tak, po spektaklu ma się mętlik w głowie, zostaje się z rozmaitymi pytaniami o to np. co było w tej historii powiedziane a co jedynie pomyślane, co się wydarzyło naprawdę, a co – jest wymyślone, co jest ważne, a co ważne się tylko ważnym wydaje. 

To najlepsza inscenizacja tekstu Zellera, jaką dotychczas widziałem, dlatego, że miałem na scenie dwoje aktorów w towarzystwie których (w radiu) się wychowywałem i dlatego, że Maciej Englert uszanował inteligencję widza i szczęśliwie w tekst nie zaingerował, a w każdym razie – nie w widoczny sposób i tej zellerowej zabawy z widzem nie zepsuł, a można było przecież – jak to się wydarzyło w jednym z teatrów – np. na projekcji pokazać dopisane postscriptum ‘kto z kim i dlaczego”, żeby widz broń Boże nie wyszedł z teatru targany wątpliwościami.


Mój Social Media Manager poczynił uwagę, że to spektakl dla starszego widza, bo o starości, trochę jak Ojciec. Przeciwnie, jest o wszystkim, ale właśnie nie o starości. Ale… może faktycznie trzeba mieć siwo na głowie, żeby to i zauważyć i zrozumieć. A może się mylę. No może.

 

2018, kwiecień

ZBRODNIE SERCA

Beth Henley

reż. Jarosław Tumidajski

premiera 7 kwietnia 2018

Lata 70-te, amerykańska prowincja, gdzieś w Missisipi, Lenny kończy 40 lat, niestety, prawie nikt o jej urodzinach nie pamięta, nawet siostry. No cóż, one mają swoje problemy – Meg musi zrezygnować z marzeń o show-businessie, a Babe próbowała… zabić męża, bo „nie podobał jej się jego wygląd”, choć może powodów tegoż desperackiego kroku było więcej.  No i mamy uchwycony moment, kiedy siostry się spotykają. Do czego to spotkanie doprowadzi?

Tekst nagrodzonej Pulitzerem Beth Henley został sfilmowany w 1986 roku, trzy nominacje do Oscara i Diane Keaton w roli Lenny, trzeba będzie obejrzeć. Na scenie w Baraku w roli Lenny – Monika Krzywkowska, dawno już nie widziałem tej aktorki w roli jakby dla niej uszytej. Świetne również Monika Kwiatkowska i Katarzyna Dąbrowska, po raz kolejny swoją vis comica cudownie popisuje się – w roli kuzynki jędzy - Agnieszka Suchora. Panowie tym razem na drugim planie, ale też z tarczą – Szymon Roszak i Mikołaj Chroboczek. Spędziłem we Współczesnym bardzo przyjemne dwie godziny, naprawdę fajne przedstawienie, szczególnie spodoba się paniom jak sądzę.  

Bardzo proszę o więcej, i – jeśli to możliwe - o zamontowanie klimatyzacji na Scenie w Baraku.

 

2017, październik

Michaił Bułhakow

PSIE SERCE

reż. Maciej Englert

premiera 14 października 2017

Przez cały spektakl zastanawiałem się, czy Psie Serce jest opowieścią o Związku Sowieckim lat 20-tych czy też - o jakiejś bliższej nam rzeczywistości. Czy pies Szarik, a następnie Szarikow – to wyłącznie postaci z Bułhakowa, czy też mają oni twarze znane nam z politycznej polskiej codzienności. Ba, nawet w Wiaziemskiej odnalazłem kogoś mocno istniejącego (nie wiem, czy nie za mocno) w naszych czasach. No tak teraz jest, czytamy czasem coś, co nie jest napisane… 

Profesor Preobrażeński (Krzysztof Wakuliński) w ramach eksperymentu przeszczepia psu przybłędzie (Borys Szyc) przysadkę, a ten – staje się człowiekiem. Niestety, z najgorszymi możliwymi cechami. Oczywiście, przestroga. Przed czym? Chwała Bogu – Maciej Englert nie uwspółcześnił (nomen omen) tego znakomitego tekstu i każdy na to pytanie odpowie sobie sam, a jeśli nie – to z pewnością po prostu da się wciągnąć w ten bajkowy jednak świat Bułhakowa z padającym moskiewskim śniegiem i z orkiestrami dętymi grającymi na podwórkach.

Jak to we Współczesnym – świetnie zagrane. Borys Szyc w roli psa naprawdę wiarygodny, fantastyczna rola, świetny Krzysztof Wakuliński jako zagubiony nieco w młodziutkim komunizmie profesor i bardzo dobry debiut na deskach przy Mokotowskiej Szymona Mysłakowskiego, który gra Bormentala.

 

2017, maj

CZAS BARBARZYŃCÓW

Don Taylor

reż. Jarosław Tumidajski

premiera kwiecień 2017

Rozmawiałem z reżyserem, który zapewniał, że w żadnym wypadku ten spektakl nie miał odnosić się do naszej rzeczywistości.  No ale się odnosi… Miał być - zgodnie z intencją autora -  political fiction, a wyszła publicystyka polityczna, momentami dość nieznośna.  Rzecz o konformizmie, o elitach i ich kompromitacji, o potrzebie bycia mainstreamem, wreszcie – o patriotyzmie, o tym, że ojczyzna jest jedna, a rządzący się zmieniają. No więc mogłoby dać do myślenia, ale nie daje. Może po prostu - nie ten tekst, nie ten czas i nie ta scena? 

Fajna scenografia Mirka Kaczmarka, ciekawe kostiumy i zabawa światłem niestety również nie rekompensują „filmowej” gry zespołu. O ile Michał Mikołajczyk dał sobie radę moim zdaniem nieźle (podobnie jak Monika Pikuła i Monika Kwiatkowska), to niestety dość schematycznie wypadają Katarzyna Dąbrowska i Andrzej Zieliński, zaś Piotr Garlicki w roli odchodzącego polityka nie tylko nieprawdopodobnie niewiarygodny, ale również irytujący. 

No cóż, może nieświadomie dałem się wciągnąć w „tu i teraz”, widząc w twarzy granego przez niego Augustusa zupełnie kogo innego…

Coś nie wyszło.

 

2016, październik

LEPIEJ JUŻ BYŁO

Cat Delaney

reż. Wojciech Adamczyk

premiera 15 października 2016

Mam z tym przedstawieniem kłopot. Bo z jednej strony – przez dwie godziny nawet nieźle się bawiłem i miałem na scenie moją ukochaną aktorkę, z drugiej jednak – doznawałem dojmujących momentów zażenowania. Ten tekst jest bowiem znacznie poniżej poziomu Teatru Współczesnego.

Esmeralda Quipp jest emerytowaną aktorką szekspirowską, która – mówiąc w pewnym skrócie – ma poważne problemy, podchodzi do nich jednak z iście franciszkańską pogodą ducha. Właściwie tyle można napisać, żeby nie zepsuć Państwu wieczoru. Nie wyobrażam sobie, żeby rolę Esmeraldy mógł zagrać ktokolwiek inny niż Marta Lipińska i dla jej talentu warto ten spektakl zobaczyć. W ogóle wszyscy aktorzy – jak to we Współczesnym – grają koncertowo.

Co do reszty – mam jednak kilka uwag. Po pierwsze – wątek szekspirowski niestety nie został wystarczająco mocno ograny. Fragmenty z największego dramaturga wszech czasów mogły stanowić pewną przeciwwagę do farsowości tekstu Cat Delaney, a – choć pięknie przez Martę Lipińską podane – wywoływały tylko uśmiech pobłażania. Epizod Zbigniewa Suszyńskiego, wcielającego się na kwestię czy dwie w kucharza geja, naprawdę można było sobie darować, we Współczesnym spodziewałbym się wyższego poziomu niż rozśmieszanie publiczności kliszą przegiętego homoseksualisty.

Jako się rzekło – ponieważ spektakl jest świetnie obsadzony, więc i steki wulgaryzmów w ustach aktorek Współczesnego brzmiały w sumie dość naturalnie, i również – jak można się domyślić -  wywoływały salwy śmiechu na widowni. Mnie nie bawiły wcale, najwyraźniej byłem w złym nastroju. 

Podsumowując – świetnie zagrany niestety niedobry tekst. Złośliwie można byłoby napisać, że istotnie, lepiej już było.

Nic to, komplety będą i tak. 

 

2016, czerwiec

BUCHAREST CALLING

Peca Stefan

reż. Jarosław Tumidajski

Mamy oto Bukareszt sprzed kilku lat i pięcioro młodych ludzi, których losy w którymś momencie się skrzyżują. Jest Alex – DJ (Mateusz Król), szukający swojej żony, która zaćpała się na śmierć - Andrei (Mikołaj Chroboczek), alfons Pall Mall (Rafał Zawierucha) oraz siostry – opiekująca się sparaliżowaną matką Katia (niezmiennie olśniewająca Barbara Wypych) i - prostytutka Julia (zjawiskowa Monika Pikuła).

Powiedzmy sobie szczerze – sam tekst Stefana (Pecy?) mojego postrzegania świata nie zmienił. O tym, że życie jest gdzie indziej widziałem pewnie siedemdziesiąt cztery spektakle, z czego dwadzieścia osiem było lepszych. 

Ale – po pierwsze - Jarosław Tumidajski fantastycznie zaadaptował maleńką scenę w baraku dla potrzeb tego spektaklu, więc jest w tym dziejstwie na małej przestrzeni coś bardzo filmowego, a po drugie – młode pokolenie Współczesnego jest naprawdę fantastyczne.

Szczególnie Mateusz Król, który w roli DJ-a jest bezbłędny. Wiem, co piszę. Sam jestem DJ-em w radiu. 

No dobra, prezenterem, ale DJ brzmi lepiej.

 

2016, marzec

KAMIEŃ 

Marius Von Mayenburg

reż. Grzegorz Wiśniewski

To jest teatr jaki lubię najbardziej. Mądry tekst, w którym pada więcej pytań niż zbyt łatwych na nie odpowiedzi, bardzo dobre aktorstwo (z kilkoma odkryciami), przemyślana reżyseria. 

Mamy dom czy też właściwie kamienicę w Dreźnie. W jednym z mieszkań mieszkają kolejno – od roku 1933 po współczesność - trzy rodziny, z których każda skrywa swoje tajemnice. Te sekrety będą miały dojmujący wpływ na następne pokolenie. Prowadzą nas autor z reżyserem przez powikłane losy mieszkańców drezdeńskiej kamienicy, i wodzą za nos, i zawracają, by zbyt łatwo nie oceniać naszych bohaterów, bo różnica między katem a ofiarą, oszukiwanym i oszukującym może być niebezpiecznie rozmazana. Choć niekiedy bardzo nieodległa, o rzut tytułowym kamieniem. 

Na scenie młodsza generacja aktorów Teatru Współczesnego. Świetny profesjonalny debiut Barbary Wypych, absolwentki łódzkiej filmówki, która jeszcze na studiach rolą dyplomową także Withy w tymże spektaklu tegoż reżysera zdobyła Grand Prix Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. 

Olśniewająca jest Monika Pikuła jako Mieze, bardzo dobry jest jedyny mężczyzna na scenie – Rafał Zawierucha który gra (dobrego?) Niemca. 

Zdecydowanie polecam, uprzedzając, że spektakl jest wyłącznie dla widzów inteligentnych.