TEATR WARSAWY

2017, czerwiec

DZIECIĘ STAREGO MIASTA

Józef Ignacy Kraszewski

reż. Cezary Studniak

dram. Michał Pabian

premiera 24.05.2017

Rzecz – mówiąc w pewnym uproszczeniu - o stanie umysłu (nie tylko) warszawiaków tuż przed wybuchem powstania styczniowego. 

Kraszewskiego nikt prawie nie czyta bo nudzi okropnie, dobrze więc, że za ten warszawski tekst wzięła się najbardziej przecież staromiejska sceny w stolicy, udowadniając, że ten zakurzony ździebko autor, idealny przecież na patrona ulicy czy szkoły, może być dziś czytany zupełnie współcześnie i że to, co miał prawie 150 lat temu do powiedzenia i dziś ma sens, i jest całkiem dojmujące.

Tyle dobrego o autorze, a ze spektaklem mam problem. Odniosłem bowiem wrażenie, że reżyser z dramaturgiem przeczytali tę powieść, wspólnie orzekli „eureka, współczesne!” i stworzyli istotnie spektakl współczesny, nawet nie odwracając głowy podczas puszczania oka do widza. Wołam więc: więcej finezji!

Niemniej Matka Boska jest i zabawna i liryczna, bywa jednak ironiczna i całkiem sroga. Kolejna fantastyczna rola Małgorzaty Rożniatowskiej, dla której to przedstawienie zobaczyć warto. 

 

2016, październik

CEREMONIE ZIMOWE

Hanoch Levin

reż. Adam Sajnuk

premiera 3 września 2016

Mamy oto na następny dzień zaplanowane wesele Welwecji, na które sproszono 800 gości i przygotowano 400 kurczaków. Do domu Szracji (fantastyczna Izabela Dąbrowska) i Raszesa (Maciej Wierzbicki) w noc poprzedzającą wesele ich córki zaczyna się dobijać ich kuzyn, Laczek Bobiczek (świetny Adam Krawczuk), z informacją, że ciotka Bobiczkowa właśnie umarła. Odwołanie ślubu i wesela nie wchodzi w rachubę, co więc robić? Ano Szracja wpada na pomysł, żeby Laczkowi nie otwierać. Ten jednak jest uparty…

Ceremonie zimowe są piękną opowieścią o jednym z naszych najpierwotniejszych lęków – o strachu przed śmiercią. Owszem, w końcu i tak ona nas dopadnie, tu czy w Himalajach (dosłownie), nie ma od niej odwrotu, ale za to można ją oswoić. Tak jak próbuje o śmierci wujaszkowi Raszesowi opowiedzieć profesor Kipernaj. Wyobraź sobie, że puszczasz bąka, ale nie jednego… - mówi profesor (Rafał Rutkowski) Pamiętacie, prawie zawsze u Levina sacrum miesza się z profanum, a poezja życia z życia fizjologią. 

 

Pięknie zagrany i starannie wyreżyserowany spektakl, choć o lęku przed odejściem i naszej ziemskiej nietrwałości – to paradoksalnie najbardziej o zachłanności na życie.