Teatr Soho

2018, styczeń

OŚCI

na podstawie powieści Ignacego Karpowicza

reż. Paweł Miśkiewicz

premiera 12 stycznia 2018

Ninel jest naukowcem z piękną kartą kombatancką. Jej syn, Franek, jest kochankiem Mai, której mąż poznaje na grancie w Berlinie inną kobietę, ale życie we czworo (jak chciałaby Maja) raczej im nie wyjdzie. Kochankiem Ninel jest z kolei Norbert, który nienawidzi gejów, ale ma żonatego (z kobietą, i dzieciatego) kochanka Kima Lee, Wietnamczyka, który występuje jako drag-queen. No i są jeszcze Krzyś i Andrzej, para gejów, zaprzyjaźniona z nimi wszystkimi, a Norbert to zdaje się, że coś kiedyś z Krzysiem więcej. Skomplikowane?

Na podstawie świetnej powieści Ignacego Karpowicza Paweł Miśkiewicz zrealizował spektakl olśniewający, momentami - bardzo zabawny, momentami wyciskający łzy, wciągający bez litości. Rzecz o naszej przeraźliwej samotności i maskach, jakie zakładamy, żeby nikt tego stanu nie poznał, i o przedziwnych niekiedy sieciach socjologicznych, jakie zapuszczamy na innych ludzi, by ta samotność mniej doskwierała. O neurastenii, o nerwicach i o chorobliwej potrzebie nazywania wszystkiego i wszystkich. 

Rewelacyjna Roma Gąsiorowska w popisowej roli Mai, zagubionej, rozchwianej nieco matki nastolatka i żony wiarołomnego naukowca, wspaniała Iwona Bielska jako Ninel, po przerwie wraca do Warszawy (oby na częściej) Szymon Czacki, ale najtrudniejszą rolę miał – i moim zdaniem w tym spektaklu najlepszą – fantastyczny Michał Wanio (Krzyś). 

Koniecznie.

 

2017, wrzesień

ANONIM

Alicja Kobielarz

reż. Karolina Kowalczyk

premiera 16 września 2017

Ich troje. Ona – rysowniczka komiksów, On – jej ojciec, profesor fizyki oraz – Anonim. Kim on jest? Czy w ogóle jest? Dlaczego odszedł? Jak na jego odejście zareaguje ojciec, a jak córka?

Wykorzystanie estetyki rysunkowej wyglądało na scenie ciekawie, ale - komiksu było jednak za dużo, podczas gdy chemii między bohaterami „z krwi i kości” - ździebko za mało. Może też dlatego, że profesorowie fizyki są jednak nieco inni niż ten, którego poznajemy na scenie, a wiem, co piszę, gdyż Teść mój był profesorem fizyki. Owszem, opowieść jest z granicy jawy i snu, a nie z rzeczywistości, w której można nas uszczypnąć, ale… chłód między nimi Profesorem a Córką i przywiązanie, jakie miał do Anonima, istotnie mogły wskazywać na to, że panowie mają romans. A może faktycznie tak było? 

Rzecz oczywiście wcale nie o tym, a o stracie i jej przeżywaniu,  jednak coś 
w tej narracji nie chwyciło. 

 

2017, styczeń

TAKSÓWKA

Igor Gorzkowski

reż. Igor Gorzkowski

premiera grudzień 2005

Cieszę się, że w końcu – po dwunastu kurczę latach - udało mi się na Taksówkę trafić, bo – po pierwsze to bardzo dobre przedstawienie, a po drugie – jedno z ekskluzywnego zbioru tych, w których bohaterem jest radiowy DJ (fantastyczny Bartosz Mazur). 

Mamy wigilię, warszawskiego taksówkarza (Wiktor Korzeniewski) i pasażerów, których wozi tu i ówdzie, po zakupy do Auchan, na dworzec, z prezentami dla rodziny, na imprezę wielkanocną (sic!), i w różne inne miejsca. Są z Warszawy, są z Sieradza, z Chicago… Co ich łączy? Właściwie nic, przypadek i konieczność skorzystania z taksówki w wigilię. Czyżby? 

Anna Sroka-Hryń do zjedzenia. Gra staruszkę, po chwili przebrana – z przeproszeniem – manikiurzystkę, zaćpaną gwiazdę jadącą na Woro śpiewać kolędę. Towarzyszą jej także znakomici Sławomir Grzymkowski, i Wiktor Korzeniewski, taksiarz z zasadami, fan radia, któremu wciąż ktoś kradnie z auta antenę…

Od razu powiedzmy sobie wprost – to wszystko nie mogłoby się wydarzyć naprawdę. W Warszawie nie da się w wigilię zamówić taksówki. Boleśnie tego doświadczyłem przed miesiącem. 

 

2016, październik

KSIĘŻYCOWY CHŁOPIEC

Raymond Queneau

reż. Igor Gorzkowski

premiera 8 października 2016

Mamy oto Paryż lat 40-tych i wesołe miasteczko, którego właściciel ma problem, bo spłonął jeden z najbardziej dochodowych namiotów. Wśród podejrzanych jest jego kochanka, fakir – jej kochanek, a tak naprawdę… W wir spraw, chcąc nie chcąc, zostaje włączony pechowiec Pierrot i wydaje się, że on jest najbliżej rozwiązania tej zagadki. 

Niby o podpaleniu, a jednak – tak najbardziej o… szczęściu w życiu i o tym, że w dużej mierze od nas zależy, czy je mamy – czy też nie. Brzmi absurdalnie? Też tak myślałem, ale przyjąwszy optykę fakira (nam nigdy na głowy doniczki nie spadają), to coś jednak w tym jest.

Spektakl jest koncertowo zagrany. Aktorzy, poza Pierrotem (wciąż chłopięco wdzięczny Andrzej Mastalerz), grają po kilka ról, z przebieraniem się nie mogą za kulisami grymasić, chwila spóźnienia groziłaby katastrofą, sami zobaczcie.

Przemysław Bluszcz i Anna Sorka-Hryń fantastyczni, Bartłomiej Bobrowski (jako fakir) nie do poznania, a Weronika Humaj olśniewająca, pozostałe role też! Muzyka na żywo – w wykonaniu Piotra Tabakiernika – jest także jednym z głównych bohaterów tego spektaklu.

Księżycowy chłopiec jest idealnym antidotum na jesienną słotę. Bardzo udana zabawa konwencją czarnego kryminału, i – jak to w Soho bywa – teatrem w ogóle.