TEATR MODRZEJEWSKIEJ W LEGNICY

2019, kwiecień, 39. Warszawskie Spotkania Teatralne

POPIÓŁ I DIAMENT – ZAGADKA NIEŚMIERTELNOŚCI

Małgorzata Sikorska-Miszczuk

reż. Marcin Liber

premiera 11 listopada 2018

Było efektownie – strzelaniny, konfetti, kostiumy, scenografia, bez wątpienia ten spektakl jest atrakcyjnym wizualnie i - świetnie przez legnickich aktorów zagranym - widowiskiem. Bardzo jednak chciałem zrozumieć choć część odniesień i do powieści Andrzejewskiego i do filmu Wajdy, niestety, książkę czytałem w 1988, film widziałem równie dawno, kojarzyłem tylko, że Maciek, że Szczuka, że Cybulski i że płonące kieliszki. Trudno zatem dysponując tak szczątkową pamięcią dopasować sceniczne asocjacje, dygresje i aluzje do scen, postaci i sytuacji zapamiętanych z książki i z filmu. Więc wrócę do lektury, obejrzę film, zobaczę raz jeszcze ten spektakl i wtedy może coś więcej napiszę.

Z wrażeń „ogólnych” - padają tu oczywiście pytania o polskość – w kontrze „tamtej” polskości i pytań o nią u Wajdy i Andrzejewskiego. Skoro o polskość – to pojawił się i Wyspiański. Nie ułatwiło to zrozumienia intencji autorki, również obecność Stańczyka jako narratora tej historii nieco ją skomplikowało (historię, nie intencję naturalnie). Przenikanie się światów duchów i żywych trochę mało mistycznie wyszło, może celowo,

ale decydowanie zabrakło mi pewnej dominacji Maćka Chełmickiego (Albert Pyśk) – w końcu głównego bohatera i u Wajdy i Andrzejewskiego, pierwsze skrzypce zagrał w tym spektaklu bowiem Wiesław Cichy (Szczuka). Nie mam pewności, czy otrzymaliśmy wystarczające wyjaśnienie takiego przesunięcia.

Gdyby był to koncert, powiedziałbym – „za dużo tam było nutek”.

 

2018, grudzień, 11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

BIESY 

Fiodor Dostojewski

reż. Jacek Głomb

premiera 23 listopada 2017

Tak, jak najbardziej - teatr polityczny (za którym nie przepadam), jednak ta budząca lęk dostojewska prowincja, ta duszność wciągnęła mnie od pierwszej sceny i trzymała bez znużenia do końca. Nie potrzeba było żadnych widocznych odniesień do tu i teraz, i – chwała Bogu ich nie ma - powieść Dostojewskiego jest jakoś zawsze o tym, co tu i teraz, zawsze jest jakiś Szygalew, jakiś Wierchowieński i zawsze jest jakaś 1/10, która chce pełni i władzy i wolności. 

Anita Poddębniak zagrała w tym spektaklu rolę wielką. Jednocześnie przywiązana, może nawet zakochana w starym Wierchowieńskim, nie umie nim też nie gardzić, jakby miotała się między przyzwyczajeniem, wdzięcznością, miłosierdziem a rozsądkiem. I jej Warwara jest chyba mniej ślepo zapatrzona w swojego syna niż literacka odpowiedniczka, jednak mimo wszystko - kocha go bezgranicznie. Świetny – i wydaje się, że bardzo bliski (w każdym razie fizycznie) wyobrażeniu Dostojewskiego – w roli Mikołaja – Robert Gulaczyk. Niewiedzący, co zrobić ze swoją wolnością, męczony wyrzutami sumienia, zagubiony między ty „co powinien”, a tym – „co chce”. I wreszcie – znakomita rola Rafała Cielucha, który zagrał Piotra Wierchowieńskiego, pluskwy i manipulatora, inteligentnego i bezwzględnego rewolucjonisty, za którym – z trudno wytłumaczalnych przecież powodów – idą całkiem światli ludzie, jak choćby gubernatorowa.

Poruszający, fantastycznie zagrany i bardzo szlachetny spektakl, niestety – wydaje mi się, że nieco przez boską publiczność niedoceniony. Szkoda.