TEATR IM. BOGUSŁAWSKIEGO W KALISZU

NOCE I DNIE (TOM VI: NIE WIEM, O CZYM JEST JUTRO)

na podstawie Marii Dąbrowskiej

reż. Sebastian Majewski

premiera 8 kwietnia 2017

Barbara Niechcic - tak po ludzku - potrzebowała w alkowie dawki solidnego mocnego seksu. Niestety, najbardziej zainteresowany, czyli Bogumił – nigdy się o tym nie dowiedział, gdyż nie zdradziła mu tego pragnienia. I był łagodny jak baranek, można sobie wyobrazić, że jakoś nieledwie poetycko spłodził czwórkę młodych Niechciców. Nie doszukamy się na szczęście analizy i skutków freudowskiej frustracji u Barbary, bo kaliski spektakl najbardziej jest o tym, że na całe nasze życie ma wpływ to, co mówimy, ale także -  to, co przed światem i najbliższymi ukrywamy. 

Wydaje się, że jednym z głównych bohaterów przedstawienia są nenufary. Właściwie nie znikają ze sceny, pojawiają się na weselu, na pogrzebie, przy zaręczynach. Po prostu są. Tak, jakby tylko one wiedziały, co będzie i o czym będzie jutro – nieco w nawiązaniu do podtytułu spektaklu. Jakby zawsze tej biednej Barbarze (ale i Bogumiłowi) przypominały o ich niespełnieniu, o niewykorzystanych szansach i możliwościach. 

Nieco bezczelne pokazanie pięciotomowej historii Niechciców w ciągu dwóch godzin spektaklu jest czymś bardzo brawurowym. Ale i Sebastianowi Majewskiemu i Tomaszowi Jękotowi udało się to i z wdziękiem, i z szacunkiem do powieści. 

Zainteresowanym licealistom radzę jednak przeczytać oryginał, bo po pierwsze – to piękna książka, a po drugie – panie polonistki lubią pytać o chwast, z jakim walczyli Niechcicowie. 

A to napomknienie zaledwie o perzu może umknąć.

 

2017, kwiecień - 37. Warszawskie Spotkania Teatralne

NAJGORSZY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE

na podst. Małgorzaty Halber

reż. Anna Smolar

premiera listopad 2016

Po obejrzeniu tego spektaklu obiecałem sobie, że już nigdy nie będę czytał recenzji przed zobaczeniem przedstawienia. Bo przeczytałem, poukładałem sobie w głowie – czyli nastawiłem się, a potem odnosiłem dojmujące wrażenie, że pomyliłem w Dramatycznym sale i wylądowałem na czymś innym.

Nie jest to bowiem rzecz – jak pisano – o kobiecym alkoholizmie, czy też o tabu z nim związanym. A w ogóle to jest jakieś tabu? Najgorszy człowiek na świecie bowiem jest spektaklem o niemożności wystawienia spektaklu o kobiecym alkoholizmie, a to zupełnie co innego. 

Anna Smolar książkę Małgorzaty Halber potraktowała tylko jako bazę, wiele kwestii aktorzy improwizowali. Niestety, było to widać, choćby - niemrawa rozmowa z widzami o skojarzeniach była zdecydowanie za długa, jakby aktorka wahała się ją skończyć czy też doprowadzić do puenty. 

Uwag mam więcej, ale co innego istotne - wszystko to spłynęło po mnie jak po kaczce, ani nie obeszło, ani nie zdenerwowało, ani zirytowało. Z ulgą jedynie odnotowałem fakt, że spektakl skończył się 10 minut przed czasem.