TEATR AKADEMII SZTUK TEATRALNYCH W KRAKOWIE

 

2019, maj, FILIA WE WROCŁAWIU, w ramach 37. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi

JUTRO ZAWSZE BĘDZIE JUTRO

na podstawie songów Bertolda Brechta

reż. Wojciech Kościelniak

premiera 14 listopada 2018

Oszalałem. Łódzka współpublicznosć też, bo takiej dawki nieprawdopodobnej energii ze sceny przyjąć bezkarnie niepodobna. Widać było krew pot i łzy, które niewątpliwie towarzyszyły katorżniczej pracy, jaką aktorzy w to przedstawienie włożyli, widać było pasję, błysk w oczach i radość z bycia, grania i śpiewania w tym miejscu i w tym czasie. A brechtowskie songi, których dość dawno nie słuchałem, okazały się tak bardzo o tym, co tu i teraz, o miłości, marzeniach, niepewności tytułowego jutra, okazały się także - co podkreślał reżyser - materiałem wybuchowym , przeraźliwie dojmującą przestrogą przed nieszczęściem wojny.

Fantastyczne i dopracowane w najdrobniejszym szczególe są sceny zbiorowe,  i – pełne talentu te solowe. Chcę podkreślić, że znakomici są wszyscy występujący w tym spektaklu aktorzy, ale nagrody dla Żanety Homy szczególnie mnie ucieszyły, gdyż wydawało mi się, że dotychczas nikt nie zaśpiewał Ballady o martwym żołnierzu lepiej i mocniej od Elżbiety Wojnowskiej.

A jednak.

 

2018, grudzień

MÓJ NIEPOKÓJ MA PRZY SOBIE BROŃ

Mateusz Pakuła, dram. W. Loga-Skarczewski

reż. Wiktor Loga-Skarczewski

premiera 10 grudnia 2018

Świat się często dobrze składa, naprawdę. Akurat byłem w Krakowie, akurat zabrakło biletów na jeden z „boskich” spektakli, i - akurat Wiktor miał premierę spektaklu ze swoimi studentami. Świat się często dobrze składa…

Utopia? Przestroga? Czy tylko wizualizacja sumy wszystkich naszych lęków? A może ten świat już trochę taki jest, tylko nie dopuszczamy tej myśli do siebie, broniąc się nogami, rękami, wrażliwością, strachem i niepokojem, który nosi przy sobie broń, hm? Przecież już zmieniane są znaczenia najważniejszych słów, tych definiujących nasze życie. Przecież już nie umiemy ze sobą rozmawiać i patrzyć prosto w oczy, za to - mamy słowotok na messendżerze, i bez przerwy wrzucamy jakieś selfies do Internetu, przecież wodzirej telewizyjnego show jest właściwie tylko minimalnie przerysowany, przecież jeśli jesteś w jakikolwiek sposób inny, no to przecież – pedał, a przecież… itp.itd.

W spektaklu dopracowana jest każda sekunda, widać fantastyczną robotę choreografa i scenografa, widać krew, pot, łzy i talent aktorów, którzy opowiedzieli tę historię o dziwnej peregrynacji Guliwera bez cienia fałszu, zadając i mądre i trudne pytania o ten śmietnik, w którym przyszło nam żyć.

Bardzo dobre przedstwienie.