KLUB KOMEDIOWY

2017, sierpień

Michał Sufin, Błażej Staryszak

FABULARNY PRZEWODNIK PO… NIERUCHOMOŚCI WOLNOSTOJĄCEJ

reż. Michał Sufin

premiera 22 czerwca 2017

W czwartkowy wieczór Klub Komediowy pękał w szwach, bo się sprzedało za dużo biletów, tlen się skończył po kwadransie, bar na dole był nieczynny (czyżby coś z koncesją?), a komputer odpowiedzialny za przebieg całości spłatał trochę figli. Mimo tych niesprzyjających okoliczności – było byczo!

Ponieważ jestem z frankiem (przez małe f) zaprzyjaźniony jeszcze przez pewien czas, więc odebrałem ten spektakl dość osobiście, chwała Bogu nie tkwię w związku, którego jedynym lepiszczem jest wspólny kredyt czy też zadłużona nieruchomość. A że całkiem niedawno miałem do czynienia zarówno z mnóstwem pośredników, rozmaitej maści urzędników tudzież sprzedających swoje mieszkania, odniosłem nieodparte wrażenie, że niektóre skecze były nieledwie żywcem wyjęte z prawdziwego świata handlu nieruchomościami.

Choć oczywiście całość jest jak zawsze - słodko absurdalna, czule liryczna i osadzona w lepszym jednak świecie. Rzecz fantastycznie zagrana i zaśpiewana, nieodparcie śmieszna, nawet, jeśli po niektórych żartach powietrze w piwnicy ździebko wysycha (jaką pani jest medium? Średnią).  

I - może nie jest to oryginalna obserwacja, ale zauważę, że Michał Sufin, pełniący honory gospodarza, jest NAPRAWDĘ zabawny. 

Żądam więcej.

 

2017, kwiecień

ZESPÓŁ STRESU POŚWIĄTECZNEGO

Nie wiem, jak oni to robią, ale nawet kompletne suchary padające ze sceny czy z widowni, rozbawiają człowieka do łez. I nie wiem też dlaczego tam improwizacja wychodzi zawsze, a na innych scenach – hm, czasami.

No bo czytam, jak to się reżyserzy chwalą, że mają w swoich spektaklach sceny improwizowane i że to jest teraz takie modne i w ogóle nowoczesne. Tyle tylko, że improwizować też trzeba umieć, że to wcale nie jest łatwe i zupełnie nie polega na tym, że się plecie, co język przyniesie. Niekiedy więc efekty domorosłej improwizacji wprawiają w – hm, osłupienie.

No a Klubowi – jako się rzekło - to wychodzi. I są naprawdę zabawni. Choć bywają bliscy przegięcia, jednak nie przeginają. W lany poniedziałek pełna sala widzów przyszła do piwnicy przy Zbawixie z nadzieją na reset, i – jestem pewien – zresetowana zeń wyszła. 

I ja tam byłem, dwa browarki – hm -  wypiłem, cudne dwie godziny spędziłem, i nadal powtarzam: Klubie Komediowy, trwaj!

 

2016, grudzień

FABULARNY PRZEWODNIK PO MIELIŹNIE TRZECIEGO AKTU

Michał Sufin, Błażej Staryszak

reż. Grzegorz Jaroszuk i Michał Sufin

premiera październik 2016

Nie jest prawdą, że młody polski teatr to tylko eksperymenty formalne, brak jedności wszelakiej i na scenie - koniecznie co najmniej jeden nagi aktor. Wybierzcie się do Klubu Komediowego, a przekonacie się, że można zrobić spektakl diablo inteligentny, zrealizowany z założeniem, że widzowie mają mózgi i będą z nich korzystać, pięknie zagrany i zaśpiewany,  i z udziałem aktorów – w co trudno może uwierzyć – nie mających wad wymowy.

Piąta już część Fabularnego Przewodnika rozgrywa się w teatrze, po korytarzach którego spaceruje doktorantka fizyczka (Katarzyna Kołeczek), spotykając po drodze różne dziwne postaci – a to blogera przyklejonego do fotela, a to aktorkę goniącą za rolą (i wołającą Alojzego – świetna Matylda Damięcka), a to trójgłową dyrekcję. W sumie – także o miłości do teatru, z nutką życzliwego sarkazmu, cudownie absurdalnego humoru  i - dużą dawką wysokiej jakości liryki. Oraz z fantastycznymi piosenkami (muzyka – Jacek Kita)

Spędziłem na Zbawiksie (właściwie pod nim, bo w piwnicy…) fantastyczny poniedziałkowy wieczór.

Klubie Komediowy, trwaj!